Sal – 10 miejsc, które musisz zobaczyć

Czy Sal można zwiedzić w jeden dzień? Pewnie, że tak – jednodniowa wycieczka pozwoli poznać najważniejsze atrakcje wyspy. Sal jest niewielka, ma ok. 30 km długości i 12 km szerokości, co daje powierzchnię ok. 216 km2, można ją zwiedzać rowerem lub samochodem. Warto więc wyjść z hotelu i zobaczyć więcej w tym kawałku raju. 
 
Zawsze myśleliśmy, że nie jest to kierunek dla nas, ponieważ oboje bardzo lubimy zwiedzać. Do przyjazdu w te miejsce skusiła nas atrakcyjna cena wyjazdu z biurem podróży, który udało nam się kupić w First Minute. Zorganizowanie podróży we własnym zakresie byłoby wówczas o wiele droższe, więc bardziej kalkulowała nam się opcja kupna wyjazdu zorganizowanego. Jak przygotować się do przyjazdu na Sal przeczytacie w naszym osobnym poście. Dziś opowiemy Wam więcej o głównych atrakcjach wyspy Słońca. 
 
TOP 10 na Sal

Santa Maria

Na południu wyspy znajduje się główne miasto Sal – Santa Maria. Mieszka tu ok. 7 tys. mieszkańców. W Santa Maria znajdziecie wszystko, czego potrzebuje turysta: sklepy spożywcze, z pamiątkami, restauracje, kawiarnie, bary (nawet regge bar), wypożyczalnie samochód, quadów, buggy, rowerów i rowerów elektrycznych. Warto pospacerować sobie uliczkami, aby poznać koloryt tego miejsca. I to dosłownie, bo budynki w mieście mienią się wieloma kolorami, co jest efektem projektu Arte d’Zona, który można znaleźć w Internecie pod hasztagiem #artedzona i @arte_d_zona_cv. Projekt ruszył w dobie światowej pandemii. Gdy wyspy ze względów bezpieczeństwa zostały zamknięte na ruch turystyczny na kilka dobrych miesięcy, podjęto decyzje o rozweseleniu i pomalowaniu elewacji budynków. 
Mieszkańcy Santa Maria są uśmiechnięci i życzliwie nastawieni do obcokrajowców, często pozdrawiają swoim kabowerdeńskim mottem „no stress„, które stało się hasłem reklamowym tej wyspy 🙂 Kolorowe budynki, kobiety noszące kosze na głowach i dzieci bawiące się na ulicach sprawiają, że przenosimy się do innej rzeczywistości. 
 
Wartym odwiedzenia jest pomost w Santa Maria. To właśnie tu do południa toczy się życie. Kobiety siedzą pod parasolami i sprzedają ryby, mężczyźni je patroszą i dowożą nowe, dzieci siedzą z własnoręcznie wykonanymi wędkami i polują na własne zdobycze. Widoki mogą być nieco drastyczne, sporo krwi i zwierzęcych wnętrzności początkowo potrafi wywołać pewien dyskomfort, ale w sumie to normalna rzecz, tylko my nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. 

Nieco dalej, idąc wzdłuż plaży natkniemy się na pozostałości tak zwanego „starego portu”. Powstał na ok. 1600 roku i pamięta czasy handlu niewolnikami.

Shell Beach

Choć plaże Sal należą do jednych z ładniejszych, jakie widzieliśmy w swoim życiu, to jedna z nich jest naprawdę wyjątkowa. Chodzi o plażę z samych muszelek, a właściwie to z potężnych muszli. Ok. 20 min od molo W Santa Maria w kierunku wschodnim dojdziemy na Shell Beach.

Po drodze miniemy siłownie na świeżym powietrzu, zbudowaną w większości z drewna. 

W tym miejscu ocean wyrzuca skorupy ślimaka morskiego Koncza Bubońska (łac. Strombus bubonius), które następnie się rozbijają i ciężko jest znaleźć nieuszkodzony egzemplarz. Dlaczego tak się dzieje? Nie mamy pojęcia, niemniej miejsce robi wrażenie. Dobrze wziąć ze sobą buty do wody lub adidasy, bo w sandałach czy w klapach może być mało komfortowo. 

Zatoka rekinów

Te miejsce zapamiętamy do końca życia – spacer z rekinami, bo tak można określić tę atrakcję. Polega ona na wejściu do oceanu z przewodnikiem, gdzie pożywienia szukają żarłacze żółte. Dno jest mocno skaliste, więc trzeba mieć ze sobą buty do wody (na miejscu można je wypożyczyć za 3 EUR). Dochodzi się do momentu, aż woda osiągnie poziom połowy uda. Chwila cierpliwości i podpływają do nas baby sharki, rodzice zostają dalej, ponieważ woda jest dla nich zbyt płytka. Stoimy w miejscu a małe rekiny dosłownie pływają między naszymi nogami, w oddali widać tylko wystające płetwy starszych osobników. Nasz przewodnik miał przy sobie miksturę z krwi i wnętrzności ryb, aby zachęcić rekinki do podpłynięcia. Nie są one dla nas groźne, ale nie wolno ich dotykać. W końcu to dzikie zwierzę i to my jesteśmy intruzami w ich domu. 

PS. Fale jednak lubią pochlupać bardziej, więc też przyda się strój kąpielowy, albo coś na przebranie. 

Saliny w Pedra de Lume

Dochodzimy do wizytówki wyspy, czyli Salin w Pedra de Lume. Do lat 80. XX wieku były one podstawą utrzymania miejscowej gospodarki. Bogactwo wyspy w złoża soli było tak duże, że nazwę wyspy zmieniono na Sal – sól. Saliny powstały w kraterze dawnego wulkanu. Sól transportowano za pomocą specjalnego systemu, pozostałości tych konstrukcji przemysłowych widoczne są do dziś, i dostarczano do portu, skąd trafiały na rynek brazylijski, afrykański i europejski (głównie Portugalia, Francja). Szacuje się, że każdego roku wydobywano ok. 30 000 ton tego białego złota. Jednak z czasem eksport soli stracił na ważności i od 1985 r. wydobywa się ją w celu zaspokojenia lokalnych potrzeb, które de facto są zbyt duże, w porównaniu do mocy przerobowej salin. 

Do wnętrza Salin można wejść przez wykutą w zboczu wulkanu bramę. Zalecane są kąpiele w salinach, ponieważ mają one właściwości zdrowotne. Taka przyjemność kosztuje 5 EUR. Jeżeli nie zamierzacie się kąpać, dużo lepszy będzie widok z góry. Ok. 3 minuty wspinaczki wystarczą, żeby zobaczyć wnętrze krateru z wysokości. Naszym oczom ukażą się mniej lub bardziej prostokątne zbiorniki z wodą o dużym zagęszczeniu soli w różnych kolorach, co spowodowane jest tym, że każdy z nich jest na innym etapie odsalania. 

Espargos - stolica Sal

Stolicą Sal zamieszkałą przez przez ponad 20 tys. ludzi jest Espargos. Nazwa miasta pochodzi od słowa „szparagi”, które rosną dziko w okolicy. Na południu miasta znajduje się lotnisko, które jest najważniejszym portem lotniczym całego kraju. 

Warto wjechać na wzgórze Monte Curral, gdzie znajduje się wysoka na 109 m wieża kontrolna pobliskiego lotniska i stacja radarowa. Miejsce to jest dobrym punktem widokowym, z którego można podziwiać stolicę Sal z jej kolorowymi domami. Okrążając wzgórze spostrzeżemy także slumsy. 

Można poczuć tu lokalny klimat, miasto nie jest tak turystyczne jak Santa Maria. Nam jednak nie starczyło czasu na jego dokładniejszą eksplorację. 

Terra Boa - fatamorgana

„Terra Boa”, czyli dobra ziemia, oddalona kilka minut jazdy samochodem od Espargos, to kolejny kawałek pustyni, gdzie można doświadczyć zjawiska fatamorgany. Nazwa tego terenu nawiązuje do gleby, która rzeczywiście jest urodzajna, ponieważ ma pochodzenie wulkaniczne, ale z powodu braku deszczy nic na niej nie można uprawiać. 

Zjawisko fatamorgany powstaje na skutek załamania się światła w warstwach powietrza o różnej gęstości i temperaturze. Dziwne uczucie patrzeć się na „jezioro”, które w rzeczywistości nie istnieje!

Lokalni przewodnicy prześcigają się w kreatywności robienia zdjęć. 

Palmeira

Głównym portem Sal jest Palmeira. To tu trafiają wszystkie towary, które następnie rozwożone są do innych części wyspy. Tu tez jedliśmy swój obiad – w restauracji Esplanada Rotterdam. Zamówiliśmy grillowane ośmiornice, wszystko podane z dużą porcją ryżu, frytek i świeżymi warzywami. Dania mega duże, zapłaciliśmy 25 EUR/2 os. 

Po Palmeirze warto się przejść. Znajduje się tu wiele kolorowych domówi i jeszcze więcej murali. Życie toczy się tu powoli. 

Buracona - Blue Eye

5 km na północ od Palmeiry znajduje się zatoka Buracona ze słynnym „Blue eye”, czyli kolejną wizytówką wyspy. Najlepiej przyjechać tu w słoneczny dzień ok. godz. 12:00 – 13:00. Wówczas to do jaskini wypełnionej wodą wpadają promienie słoneczne, barwiąc wodę na turkusowy kolor, stąd nazwa „niebieskie oko”. My byliśmy w bardziej pochmurny dzień, dlatego widok nie był zbyt spektakularny, ale w minimalnym stopniu udało się nam się doświadczyć tego zjawiska. Sama jaskinia ma głębokość 24 metrów i jest połączona z oceanem. 

Zatoka Buracona to lawowe wybrzeże z naturalnymi basenami, do których wpływa woda z oceanu. Czasem można w nich popływać, ale to wszystko zależy od siły natury. 

Na miejscu znajduje się altanka, która góruje nad oceanem i jest dobrym punktem widokowym na cały kompleks. Pod nią zorganizowano małe muzeum geologiczne, w którym prezentowane są minerały. 

Wejście kosztuje 3 EUR/os. i naprawdę warto tu przyjechać!

Murdeira

Czym byłaby Afryka bez lwa! Choć Sal pozbawione jest „wielkiej piątki afrykańskiej”, to ma swojego lwa – Monte Leão. Skała przypomina tego leżącego dzikiego kota. Właśnie z Zatoki Murdeia jest najlepszy widok na „Lwią Górę”. 

Zatoka Murdeira objęta jest ochroną ze względu na występującą tu rafę koralową i bogate życie podwodne. W lutym pojawiają się tu nawet wieloryby! Jeżeli chcecie posnurkować, to jest to idealne miejsce. Tu również przydadzą się buty do wody. 

Żółwie Caretta caretta

Sal, z racji dużych wiatrów, jest jednym z najlepszych miejsc na świecie do uprawiania sportów wodnych. Główną plażą, gdzie można spotkać kitesurferów jest Kite Beach, znajdująca się na wschodnim wybrzeżu, która stanowi część najdłuższej plaży wyspy – Costa de Fragata (4,7 km).

Plaża jest wyjątkowa również z tego względu, że od ok. czerwca do października/ listopada staje się miejscem lęgowym żółwic Caretta caretta. Sal to jedno z najważniejszych miejsc na świecie pod względem liczby składanych jaj przez te gady. Żółw jest symbolem Cabo Verde. Jego wizerunek widnieje na rewersie monety o nominale 10 escudos. 

Skorupki zółwich jaj z poprzedniego sezonu.

Na miejscu prowadzony jest projekt Project Biodiversity, którego celem jest ochrona i zapewnienie bezpieczeństwa żółwiom, powstaje nawet szpital dla żółwi. Teren jest chroniony, a wielu lokalnych przewodników oferuje wycieczki fakultatywne, których celem jest obserwacja tych gadów. Ważne, aby wybierać takich przewodników, którzy współpracują z organizacją chroniącą żółwie, tym samym uprawiając świadomą turystykę. Organizacja sukcesywnie realizuje również m.in. projekt sprzątania plaży, aby wyeliminować zagrożenia w postaci licznych śmieci, które napływają m.in. z Senegalu. Dzięki @kaminacabo wzięliśmy udział w tej akcji. Kamila od kilku lat mieszka na Sal i organizuje świetne wycieczki lokalne, więc jeżeli chcecie zobaczyć coś więcej, koniecznie się do niej odezwijcie. 

A o samym projekcie więcej przeczytacie na oficjalnej stronie organizacji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.