Prowincjonalny Park Algonquin – zielona perła Ontario

Prawie każdy mężczyzna, a szczególnie ten brodaty, marzył aby pracować jako drwal i to najlepiej jako drwal kanadyjski w czerwonej kraciastej koszuli. Dziś coś dla Was! Myśląc o turystyce za oceanem, głównie przychodzi nam na myśl Ameryka Południowa, Środkowa i Meksyk. Na drugim miejscu plasują się Stany Zjednoczone, a gdzieś dalej na tej liście jest Kanada (często w ramach wycieczek objazdowych łączona z Alaską). Właśnie dziś poświęciliśmy post krajowi spod znaku czerwonego liścia klonu.

Ten drugi co do wielkości kraj na świecie, ma sporo do zaoferowania – począwszy od plaż zachodniego wybrzeża, przez majestatyczne Kordyliery i Góry Skaliste, a kończąc na Tarczy Kanadyjskiej i wielkich miastach na wschodzie – Toronto i Ottawa. Będąc w Toronto posmakujemy klimatu Stanów Zjednoczonych, natomiast wyjeżdżając poza granice miasta, poznamy prawdziwy smak Kanady.

Park jest pełen pięknych jezior.
Jeziora i okoliczne lasy są domem m.in. dla bobrów.

Namawiam, aby każdy będąc w „miejscu spotkań” (znaczenie słowa „toronto” w języku Indian Huron) wybrał się na północ. Przemierzając równiny Ontario dotrzemy do zielonej perły Kanady – Parku Algonquin.

 

Wjeżdżając do parku mijamy bramę, przed nami już tylko jedna asfaltowa droga, wokół niej dominują sosny i co jakiś czas ponumerowane trasy turystyczne. Często też można spotkać symbol Kanady, czyli klon czerwony, którego liść dumnie prezentuje się na fladze państwa.

Park Algonquin jest pełen urokliwych jezior...

Dendrochronologia to nauka pomagająca w datowaniu przeszłości, na podstawie badań drewna. Dzięki pracy naukowców wiemy, że 19 maja 1780 roku w Parku miał miejsce wielki pożar. Był on tak rozległy, że dym przyćmił niebo. Według relacji, przed zdarzeniem słońce barwiło się na czerwono, a niebo na żółto, później nastąpiło zaciemnienie. Mieszkańcy m.in. Ontario i Nowej Anglii zauważyli w zbiornikach wodnych sadzę i popiół. Ciekawostką jest to, że chrześcijanie traktowali ten czas jako nadchodzącą apokalipsę i wiązali przeżywane wydarzenia z tekstami św. Jana. Wielki pożar strawił część drzew w Parku Prowincjonalnym Algonquin. Wydarzenia pozostawiły piętno, które widać w słojach wyciętych lub zawalonych drzew. Na pamiątkę tego apokaliptycznego czasu, nazwany on został „Ciemnym Dniem Nowej Anglii”.

... jak również widoków zapierających dech w piersi.
Aby zobaczyć wszystkie trasy turystyczne, należy poświęcić kilka dni.

Prowincjonalny Park Algonquin, to jedno z tych miejsc, gdzie wycinano drzewa na akord, głównie sosny. Było to w 2. połowie XIX wieku, wtedy też budowano do dziś funkcjonujące miasta i rozwijano rolnictwo oraz hodowlę. Aby powstrzymać destrukcyjne działanie człowieka, w 1892 roku powołano pięcioosobową komisję, która ustanowiła teren chroniony pomiędzy czterema rzekami. Dopiero później w 1913 roku ochrzczono go pod obecnie funkcjonującą nazwą – Algonquin Provincial Park. W kolejnych latach park był już chroniony przed wycinką, a porządku pilnowali słynni na całym świecie rangersi. Do dziś można tu znaleźć chaty tych kanadyjskich strażników. Zdecydowana większość ich domów została zbudowana w latach 20. i 30., natomiast najmłodszy egzemplarz pochodzi z początku siódmej dekady XX wieku. Dla kontrastu i poprawności historycznej mamy zachowane całe „dzielnice” dla drwali, którzy jeszcze przed obostrzeniami całkowicie legalnie wycinali tu drzewa.

Takie promy przewoziły drzewa na drugie brzegi jezior.
Ślady działalności człowieka z 2. poł. XIX w. są zachowane do dziś.
Drzewa transportowano nie tylko promami, ale również parowozami.
Wśród drwali śmiertelność była wysoka.

W celach edukacyjnych i turystycznych stworzono specjalne trasy biegnące przez osiedla mieszkaniowe, miejsca obróbki pozyskanego materiału, czy też strefy transportowe. Jeszcze w niektórych punktach są specjalne łodzie transportujące niegdyś bale, a dziś turystów z jednego na drugi kraniec przepięknych jezior w głębinach lasu.

Jeden ze szlaków turystycznych.

Parki kanadyjskie słyną nie tylko z rozwiniętej flory. Prezentując faunę uwzględnić należy dwa gatunki zwierząt, które kojarzą się z Ameryką Północną – łoś i bóbr. Wizerunek łosia został umieszczony w herbie prowincji Ontario oraz Nowej Fundlandii i Labradoru, a bóbr pojawia się w herbie Manitoba. Ponadto żyją tutaj niedźwiedzie czarne, wilki i rysie. Ciekawostką jest, że już teraz kilka razy do roku (wcześniej był to jeden dzień – 17 sierpień) organizowane jest nawoływanie wilków. Badania naukowe z lat 50. XX wieku udowodniły, że wilki odpowiadają na nawoływania – takie puszczane z nagrania, ale również takie wykonywane przez człowieka. Wydarzenie „nawoływania wilków” to niesamowita okazja, aby zobaczyć stada wilków na żywo. Organizacja nawoływań obecnie nie jest stała, dlatego ich dat należy szukać na oficjalnej stronie parku.

Mokradła są stałym elementem przyrody Parku Algonquin.
Park Algonquin zachwyca zarówno przy wschodach i zachodach słońca.

Kanadyjczycy nie zapomnieli o rodzimych społecznościach. Wspominają ich kulturę nawet w turystyce, oferując wynajęcie indiańskiego czółna na godziny, abyś sam mógł się poczuć jak Ci, dla których był to niegdyś dom.

Zabójcze jajko w Iwano – Frankiwsku

Z racji zbliżających się Świąt Wielkanocnych przygotowaliśmy dla Was prawdziwą historię o zabójczym jajku. Na pamiątkę pewnego wydarzenia, w Iwano-Frankiwsku została wystawiona fontanna w kształcie jaja, która stanowi jedną z głównych atrakcji tego miasta.

Czytaj więcej »

Brno – 8 miejsc, które trzeba zobaczyć 

Brno to dobre miasto na szybki city break. Można spędzić tu aktywnie kilka dni, bo atrakcji jest cała masa. Zmumifikowane ciała kapucynów, jedyny na świecie goły tyłek na fasadzie kościoła i drugie największe ossuarium w Europie – tym zaskoczy Was miasto.

Czytaj więcej »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.