Pieniny zimą: Sromowce Niżne, Trzy Korony, Zamek Pieniński

W momencie gdy wyjazdy zagraniczne są mocno utrudnione, to mamy czas na uzupełnianie braków. Wielokrotnie turystyka zagraniczna wygrywała z wyjazdem w Polskę. Teraz jest czas, aby nadrabiać zaległości! Długo zastanawialiśmy się, gdzie pojechać w pierwszy ciepły weekend w 2021, wybór padł na Pieniny.

 

Góry zimą zawsze wyglądają imponująco, a tam o tej porze roku jeszcze nigdy nie byliśmy. Błąd, tak wiemy to już po tym wyjeździe, obiecujemy poprawę i gwarantujemy, że przyszłym roku też zawitamy do Krościenka nad Dunajcem i Szczawnicy. Poza tym, uwierzcie mi, że czasami ciężko znaleźć wolny weekend, podczas gdy w ostatnich latach Oskar spędzał koniec i początek roku w Etiopii.

 

Wyruszyliśmy z naszego, wynajętego pokoju w górnej części Szczawnicy w kierunku Krościenka, a stamtąd do Sromowców Niżnych. Trasa zajęła około 25 minut. Zaraz po wyjeździe z malowniczej trasy w Parku Narodowym, rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na Tatry. Ta perspektywa była dla nas tak zachwycająca, że zatrzymywaliśmy się na poboczu za każdym razem, gdy tamtędy przejeżdżaliśmy.

Widok na Tarty Zachodnie.

Chwilę później dotarliśmy na miejsce – do Sromowców Niżnych. Bez wątpienia, startujący tu szlak na Trzy Korony jest dominującą atrakcją. Samochód zaparkować można w dwóch miejscach, pierwsze naprzeciwko kościoła, drugie jest około 900 metrów dalej w okolicy sklepu spożywczego. Warto skorzystać z tego pierwszego z dwóch powodów – po pierwsze zaoszczędzimy około 10 zł, a po drugie sam kościół jest ciekawym miejscem do zwiedzenia.

 

Kościół p.w. św. Katarzyny należy do Szlaku Architektury Drewnianej. Wzniesiono go na początku XVI w. (jeśli wierzyć przewodnikom, to dokładnie w 1513 r.) i jest jednym z najważniejszych zabytków sakralnych w tym regionie. Jednonawowa świątynia zorientowana jest na osi wschód-zachód. W XVII w. kościół powiększono o wieżę zwieńczoną hełmem w formie iglicy, jej ściany są lekko pochylone i dekorowane koronką z specjalnie wycinanych desek. W 1894 r. do kościoła dobudowano zakrystię oraz składzik. Na początku XX w. był przebudowywany (wydłużany) dwukrotnie. Wnętrze ma niski strop i oświetlane jest przez trzy nieduże okna. Kościół przestał pełnić swoją funkcję po pasterce 24. grudnia 1986 roku. Od tamtej pory budynek systematycznie niszczał, aż do 2006 r., kiedy to mieszkańcy powołali Komitet Ratowania Kościoła. Do najcenniejszych zabytków ruchomych należy drewniana chrzcielnica oraz tryptyk, które obecnie stanowią wyposażenie współczesnego kościoła. Datowane są na XIV w. i najprawdopodobniej przybyły do Sromowców Niżnych z pienińskich kościołów ze Słowacji. Duży zbiór zabytków gotyckich z tego kościoła znajdziemy w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie. W nowym kościele znajduje się również relikt – fragment kości długiej św. Kingi.

Drewniany kościół p.w. św. Katarzyny w Sromowcach Niżnych.

W Sromowcach Niżnych po stronie słowackiej także jest dużo do zobaczenia, ale o tym w innych postach – tym razem zajmujemy się Polską. Od ronda, przy moście łączącym dwa brzegi Dunaju, rozpoczyna się żółty szlak. Prowadzi on nas początkowo pod schronisko PTTK „Trzy Korony”, można tu skorzystać z toalety (dodatkowo płatna), coś zjeść, uzupełnić zapasy, kupić mapy – idealne miejsce dla zapominalskich. Przed samym wejściem do Parku Narodowego, będziemy musieli przejść przez tzw. Rówień (pod Trzema Koronami). Co ciekawe, na tym terenie odkryto przedmioty codziennego użytku datowane na kulturę z tylczakami łukowymi (ok. 9 tys. p.n.e., późny paleolit). W skład zabytków ruchomych pozyskanych w ramach badań, wyróżnić można kamienne groty broni drzewcowej, a także rylce, drapaki i tylczaki wykonane z kamienia i kości.

Symbol Pienin - Trzy Korony z mostu w Sromowcach Niżnych.
Widok na szczyt z Rówieni.

 

W końcu tablica informacyjna wita nas w Pienińskim Parku Narodowym, podążając dalej żółtym szlakiem dotarliśmy do jednej z najpiękniejszych części naszej wyprawy – Wąwozu Szopczańskiego, wzdłuż którego płynie Potok Szopczański. Natura wzbogaciła te miejsce o cuda natury takie jak wodospady, które zimą zamarzają tworząc tzw. lodopady!

 

Lodopad w Wąwozie Szopczańskim.
Paulina prowadzi!

Nie schodząc z obranego szlaku, dotrzemy do Przełęczy Szopka (Chwała Bogu). Tam zrobiliśmy postój i po 15 minutach ruszyliśmy niebieskim szlakiem w kierunku Trzech Koron. Około 30 minut zajęło nam wejście na wysokość 982 m. n.p.m., a tam zasłużona nagroda w postaci widoków i własnej satysfakcji. Dalej niebieski szlak prowadził nas przez malownicze tereny, aż do Zamku Pienińskiego. Trasa pomiędzy szczytem, a zamkiem zajęła nam +/- 1 godzinę (było bardzo ślisko). W sprzyjających warunkach można ją pokonać w 15 minut.

Paulina wciąż prowadzi, szczyt już blisko.

Pienińska twierdza została wzniesiona w latach 80. XIII w. przez św. Kingę, która wraz z zakonnicami z zakonu klarysek w Starym Sączu, dotarła tu w obawie przed najazdem Mongołów. Wykopaliska archeologiczne odbyły się w latach 50-80. XX w., a ich wyniki zostały opracowane przez Marię Cabalską. Mur tarczowy o długości 90 m i grubości 1,2 m został wykonany z obrobionych, wapiennych kamieni. Wejście było zlokalizowane w zachodniej części, gdzie prawdopodobnie znajdowała się baszta. Do muru tarczowego dobudowano cysternę na wodę i domy mieszkalne. Zabudowania wewnętrzne były wykonane z drewna. W 2003 r. zamek wpisano do krajowego rejestru zabytków, w 2006-2007 przeprowadzono tam prace konserwatorskie i finalnie w 2009 r. udostępniono go zwiedzającym. W 1904 r. czyli podczas wytyczania pierwszych szlaków górskich w Pieninach, stworzono tam grotę św. Kingi, gdzie do dzisiaj stoi jej wizerunek.

 

Mur tarczowy Zamku Pienińskiego.

To był ostatni punkt naszej wyprawy. Droga powrotna wiodła tą samą trasą, którą przyszliśmy – niebieski szlak doprowadził nas do żółtego i nim zeszliśmy prosto do Sromowców Niżnych.

Tak było!

Uwaga! Podczas naszego górskiego wypadku widzieliśmy wielokrotnie osoby w nieodpowiednim obuwiu np. w adidasach. O ile nie stanowiłoby to większego problemu latem, to zimą na zlodowaceniach może być to niebezpieczne – nawołujemy do podstawowych zasad bezpieczeństwa. Wybierając się w góry zimą, pamiętajmy o dobrych butach, rakach i kijkach.

 

Tak było!

Do Pienin zimą będziemy wracać! Magia tego miejsca owładnia człowieka, zmuszając go do codziennego myślenia – kiedy tu wrócić na szlak?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *