Ceremonia Skoków przez byki w południowej Etiopii

Dolina rzeki Omo w południowej Etiopii to prawdziwy rarytas dla miłośników afrykańskich kultur, pasjonatów fotografii i wielbicieli podróżowania. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych ludów zamieszkujących ten teren jest społeczność Hamer. Charakteryzują się wyjątkowymi zwyczajami układania i farbowania włosów, kolorowym strojem, skaryfikacją ciała, piciem naparu z ziaren kawy, a także specyficzną ceremonią przedślubną – Ekula Bula, czyli skokami przez byki, którym poświęcamy dzisiejszy post.

Kobiety ze społeczności Hamer plotą włosy i koloryzują je orchą.

Na początku należy nadmienić, że ceremonia skoków przez byka nie jest wydarzeniem turystycznym, a prawdziwą ceremonią wyprzedzającą o 7 dni ożenek młodzieńca. Zatem proszę mieć na uwadze fakt, że nie zawsze jadąc na południe Etiopii będzie nam dane oglądać tę ceremonię. Aby mieć szansę na zobaczenie tego najsłynniejszego wydarzenia w dziejach rodziny i wioski Hamera, należy się udać w okolice miejscowości Turmi, Dimeka lub Alduba. Dzięki doświadczeniu mogę przekazać Wam ważną informację, że najbardziej spektakularne i najlepiej zorganizowane ceremonie są w rejonie miasta Turmi. Wasz lokalny przewodnik (bez którego ani rusz w Etiopii) powinien bez problemu dodzwonić się do przedstawiciela społeczności, który poinformuje o szansie obejrzenia ceremonii. Nawet jeśli skoki przez byka się nie odbędą, warto wybrać się na ceremonię krwawienia krów (na korpusie zwierzęcia robi się głębokie nacięcia charakterystyczne dla danego gospodarstwa domowego, a następnie pije jej się wymieszaną krew z mlekiem) lub po prostu odwiedzić wioskę Hamerów – poproście pilota lub przewodnika o możliwość wejścia do jednej z chat.

Kobiety pilnują naparu kawowego, poniżej tykwy służące do picia.

Zanim rozpoczniemy prezentację ceremonii należy wspomnieć, że nie słyszeliśmy i nie widzieliśmy bardziej skomplikowanej i miejscami tajemniczej ceremonii.

 

Hamerowie jak większość społeczności żyjącej na terenie regionu Narodów, Narodowości i Plemion Południa, mogą mieć kilka żon, a zatem kilkukrotnie biorą udział w skokach przez byki. W świecie Hamerów wciąż funkcjonuje aranżowanie małżeństw. Natomiast jeżeli młodzi mają się ku sobie, a rodzina przyszłego Pana Młodego zaakceptuje wybór ich syna, to wtedy następują negocjacje między rodzinami. Na 2 tygodnie przed skokami przez byka, Młody wiąże sobie rzemyk na szyi, na którym tworzy 14 supełków. Codziennie rozwiązuje jeden – taki system pozwala mu odliczać czas do jego wielkiego dnia, a także wskazuje ile mu zostało czasu na trening przed ceremonią. Etiopczycy uwielbiają chodzić, a trening do skoków przez byka polega na pokonywaniu kilometrów w podobny sposób, tak jakby się skakało. Młody Hamer jednocześnie informuje o zbliżającej ceremonii sąsiednie wioski. Etiopczycy ponadto trenują skoki wzwyż – tak aby dali radę wskoczyć na mniejszego byka ustawianego jako pierwszego w rzędzie.

Tańcom towarzyszą śpiewy i dźwięki z rogu.
Jest gwarno i głośno.

Dzień skoków przez byka to siódmy dzień pozostały do ceremonii zaślubin. Wtedy, rodzina, przyjaciele i inni spotykają się w ściśle określonym miejscu. Kobiety i mężczyźni siadają oddzielnie, takie zachowanie nie dziwi w Etiopii, gdyż taki podział funkcjonuje prawie w całej Etiopii (m.in. w społeczność Awra Amba można spotkać kobiety w polu, a mężczyzn w kuchni). Ponadto kobiety od strony ojca i matki też siadają oddzielnie. Przedstawicielki ze strony ojca Pana Młodego, ubierają się odświętnie, zakładają specjalne dzwonki i w umówionym miejscu tańczą podskakując i śpiewają, życząc swojemu bratu dobrego, obfitego małżeństwa. Kobiety tańczą, czekając na mężczyzn z wioski Pana Młodego, którzy znienacka wyskakują przyodziani w specjalne nakrycie głowy z piórkami za uszami (niczym u greckiego Hermesa), trzymając przy tym witki w dłoni.

Biczujący przygotowuje się do uderzenia.
Kobiety wyrywają witki biczującemu, wybierając się na następną do uderzenia.
Kobiety oczekują najmocniejszych uderzeń.

Przybyli mężczyźni mają za zadanie wychłostać tańczące kobiety. Witki skutecznie rozcinają skórę, a plecy i brzuch kobiet zalewa krew. Rany są smarowane masłem, aby rana szybciej się zrosła. Ten element ceremonii budzi największe emocje wśród turystów. Dorośli Hamerowie biją witkami delikatnie, po to, by ich kobiety nie cierpiały – te w zamian krzyczą odmawiając takiego traktowania. Same proszą o mocniejsze razy dosłownie wkładając witki w ręce mężczyzn. Kobietom zależy na jak najgłębszych ranach – po ceremonii prezentują rany w domu Pana Młodego, udowadniając swoją miłość do brata, a także jak dużo są w stanie wytrzymać dla swojego najbliższego.

oznor
Blizny świadczą ...
... o miłości i oddaniu w stosunku do brata.
Rany są szybko opatrywane i smarowane masłem.

Wśród biczujących jest jedna najważniejsza osoba zwana Maze – to osoba, która jako ostatnia w wiosce brała udział w skokach przez byka i teraz prowadzi Pana Młodego przez tę ceremonię. To właśnie on nadaje kierunek całemu wydarzeniu i on jako pierwszy podchodzi do kolejnego etapu – malowania twarzy. Po nim swoje lica malują inni. Kolejno odbywa się ceremonia picia kawy z tykwy. W rzeczywistości nie jest to typowa bunna (amh. kawa), gdyż do jej zaparzania wykorzystuje się łupiny kawy, a nie jej ziarna. Część ta jest połączona z piciem araki (lokalny bimber) lub piwa, który u kobiet niweluje ból ran po biczowaniu, a mężczyźni piją go w celach towarzyskich.

Ceremonia malowania twarzy.
Tak wygląda umalowany Maze.

Podczas tej części, ojciec Pana Młodego spotyka się z ojcem przyszłej synowej i metodą ciągnięcia losów, uzgadniają ilość bydła, które otrzyma gospodarstwo domowe w zamian za córkę. Cena za kobietę jest mniej więcej stała – 20 sztuk bydła, stawka jest jednak różna, gdyż krowa droższa jest od kozy. Zatem los wskazuje, ile krów i kóz przekazuje się podczas ceremonii zaślubin. W wyjątkowych sytuacjach przekracza się liczbę 20 sztuk bydła np. w przypadku gdy Panna Młoda jest córką wodza wioski.

Ceremonia picia kawy i alkoholu.
Kobiety Hamer odświętnie ubierają się na tę ceremonię.

W tym samym czasie, po wypiciu 7 tykw naparu kawowego, Maze ze Skaczącym idą obmyć się przed ceremonią. Dzieje się to w miejscu, gdzie skoki będą się odbywać – prawie zawsze jest to inne miejsce niż te, gdzie odbywały się wcześniejsze etapy tej ceremonii. Czasami trzeba iść w takie miejsce 30-40 min, a niekiedy niecałe 10 min, zależy to od organizatora skoków. Docierając na miejsce zobaczymy, że znajduje się tam zbita z gałęzi bramka, to właśnie pod nią skaczący jest obmywany krwią i mlekiem, tam też pozbywa się odzieży, gdyż do skoku musi podejść nagi.

 

Maze wraz z biczującymi musi ustawić w rzędzie byki, które łapie się gołymi rękoma. Chwytając za rogi i ogon, skręca im się głowy i ustawia w linii. Na początku ustawiany jest młody byk, służący za stopień, gdyż wskoczenie na dorosłego samca byłoby zbyt trudne do wykonania, a na końcu stawia się młodą krowę. Jedyna w tej grupie przedstawicielka bydła jest jednocześnie prezentem ślubnym od rodziców Pana Młodego – na którym mają budować swój majątek i dobrobyt gospodarstwa domowego.

Łapanie byków pozwala wyobrazić sobie walki gladiatorów ze zwierzętami (venationes) w starożytności.
Byki już stoją w rzędzie. Panowie w białych pióropuszach, to starszyzna rodziny Skaczącego.

Ilość skoków czasami jest ustala, a czasami nie – mamy pewność, że będzie ich co najmniej trzy. Liczba ta ma swoją symbolikę, skacze się kolejno za: swoich rodziców, za swoją żonę oraz dobrą przyszłość. Najczęściej zobaczmy jednak więcej niż 3 skoki, a Pan Młody często popisuje się zwinnie zawracając na grzbietach byków. Koniec ceremonii oznacza złapanie Młodego przez przedstawiciela rodziny i odgryzienie mu rzemyka, noszonego od 14 dni. Skaczący następnie przechodzi i dotyka głowy każdego z byków, dziękując im za możliwość skakania po ich grzbietach. Następnie Pan Młody zjada kawałek włosia podarowanej krowy, co ma symbolizować połączenie krowy i jej właściciela.

Skaczący kilkukrotnie przebiega po grzbietach byków.
No i już koniec!

Na koniec Pan Młody zaprasza wszystkich do siebie do domu, na poczęstunek zorganizowany przez jego matkę. Co ciekawe, matka najczęściej nie bierze udziału w ceremonii Ekula Bula, powodem jest matczyny ból, który odczuwa tracąc syna.

Ekulla Bulla jako atrakcja turystyczna

Wielu odwiedzających Etiopię chce zobaczyć tę barwną ceremonię. Najlepiej dowiadywać się o możliwości zobaczenia ceremonii na 4-5 dni wcześniej, wtedy ewentualnie można dostosować swój program do tej atrakcji (oczywiście nie tyczy się to wycieczek zorganizowanych np. przez biuro podróży). Zakładając, że uda nam się dotrzeć na miejsce, musimy pamiętać o kilku ważnych kwestiach: słuchamy poleceń wydawanych przez przewodnika / pilota (to oni są w stałym kontakcie z lokalsami, przez co wiedzą więcej np. w którą stronę będą uciekali biczujący, lub w którą stronę będzie skakał przez byki Pan Młody); pamiętajmy, że ceremonia nie jest na pokaz, a byki podczas ich łapania mogą zaatakować publiczność (w 2020 roku był przypadek, że Zebu nadział jedną z turystek na swoje ostre rogi) – dlatego nie podchodzimy blisko, nie przeszkadzamy w ceremonii i pilnujemy nie przekraczania wyznaczonej przez organizatorów bezpiecznej linii. W zamian za możliwość obserwowania ceremonii należy uiścić odpowiednią opłatę – ceny wciąż rosną, ostatnio było to w granicach 600-800 ETB (Etiopskich Birrów). W cenę wchodzi abonament na wykonywanie zdjęć i filmów, w przypadku buntu lokalnej społeczności należy poprosić przewodnika o pomoc. Czasami należy zarezerwować sobie pieniądze za transport – niekiedy miejsce skoków przez byka jest bardzo daleko i trzeba tam dojechać specjalnymi busami, które mogą kosztować nawet 100-200 ETB w dwie strony. Płacąc pamiętajmy, że pieniądze w lwiej części trafią do kieszeni skaczącego – na dobry początek nowej drogi życia. Nie miejmy złudzeń, odpowiednią część zgarnie lokalny przewodnik (ten z plemienia Hamer), jak również osoby przez których ręce te pieniądze przejdą.

Na pace busika, jedziemy na skoki przez byka.

Skoki przez byka to zdecydowanie jedna z ważniejszych atrakcji południowej Etiopii. Trzymam kciuki, że przynajmniej raz w życiu uda Ci się zobaczyć tę ceremonię na żywo.

Chiwa – brylant orientu

Poczuj się jak w „Alladynie” albo w „Baśni 1000 i jednej nocy”, dzięki zwiedzaniu Chiwy, czyli jednego z najważniejszych miast Uzbekistanu. Podpowiadamy co warto zobaczyć w tej baśniowej krainie.

Czytaj więcej »

Pieniny zimą: Jaworki, Grywałd, Frydman

Nadprzyrodzona moc, która przenosi materiały budowlane do budowy nowego kościoła, w dawne miejsce sprawowania pogańskich kultów, 100 metrowe korytarze z początku XIX w., pełniące funkcje piwnic winnych i kościół, będący domem dla najmniejszych nietoperzy w Polsce – takich atrakcji dostarczą Wam Pieniny.

Czytaj więcej »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.